Lt En Pl
*home*
*home*
pl
lt en

Stulecie życia: z uśmiechem, optymizmem i pięknymi wspomnieniami

Stulecie życia: z uśmiechem, optymizmem i pięknymi wspomnieniami

Setne urodziny – wyjątkowy jubileusz życia, w którym mieszczą się wydarzenia historyczne, przeżycia osobiste, szczęśliwe doświadczenia, spotkani ludzie i straty. Tak można opisać życie mieszkającego w Turgielach Wiktora Sidorenki. Na początku sierpnia skończył 100 lat. Życzenia od Samorządu rejonu solecznickiego dotarły do niego 26 sierpnia, kiedy z wizytą do swojego ojca przyjechała mieszkająca w Bratysławie (Słowacja) córka Galina.

– Człowiekowi, który z optymizmem patrzy na życie, jest komunikatywny i kocha otaczających go ludzi, chciałoby się życzyć nie tylko zdrowia, ale także zachowania wewnętrznego światła i umiejętności czerpania radości z codzienności. Niech będzie jak najwięcej okazji do radości z tego, co w życiu najcenniejsze – życzył jubilatowi mer rejonu solecznickiego Zdzisław Palewicz, podkreślając, że takie jubileusze są w rejonie wydarzeniami historycznymi.

 
 

Wiktor Sirodenko urodził się na Białorusi, w okolicach Mohylewa. Po II wojnie światowej i odbyciu służby wojskowej na Litwie, mieszkający tu kuzyni zaproponowali mu przeprowadzkę do Nowej Wilejki. Tam podjął pracę w miejscowej fabryce. Młody i przystojny chłopak podczas zabawy tanecznej poznał dziewczynę studiującą w szkole pedagogicznej. Postanowił z nią założyć rodzinę. Młodzi zawarli związek małżeński w Urzędzie Stanu Cywilnego w Solecznikach, a w 1957 roku, zgodnie z przydziałem, oboje przyjechali pracować do szkoły w Wilkiszkach. Tam też zamieszkali. Później zostali przeniesieni do pracy w szkole w Turgielach.

 
 

W Turgielach zamieszkali w domu, którego właściciele wyjechali do Polski. Tutaj wychowało się troje ich dzieci – dwie córki i syn. Po przejściu na emeryturę pan Wiktor nie zamierzał jednak po prostu cieszyć się spokojną starością. Wręcz przeciwnie – nadal chciał pracować i podjął zatrudnienie w firmie ubezpieczeniowej. Ponieważ nie miał samochodu, do okolicznych miejscowości wszędzie jeździł rowerem.

Niestety, los nie był dla niego łaskawy. W wieku siedemnastu lat musiał wziąć broń do ręki i walczyć z okupantami z hitlerowskich Niemiec. Być może dlatego tak wiele opowiada o wojnie. Osiem lat temu stracił żonę. Jeszcze większym ciosem była jednak utrata dzieci – w ciągu jednego roku pochował syna i córkę. Samotność stała się jego towarzyszką, ponieważ trzecia córka mieszka w Bratysławie. Zapytany, czy nie chciałby przeprowadzić się na Słowację, stanowczo odpowiada, że jego dom jest w Turgielach.

Podczas spotkania nie brakowało uśmiechów, wspomnień i opowieści o przeżytych latach. Mimo sędziwego wieku pan Wiktor pozostał ciekawy świata, pogodny i pełen optymizmu. Zapytany o receptę na długowieczność, tylko się uśmiecha.

 
 

– Myślę, że sekret długowieczności taty tkwi w jego optymizmie, pozytywnym nastawieniu i aktywności. Przez wiele lat rower był jego podstawowym środkiem transportu. Kocha życie, jest otwarty i życzliwy – zwierza się córka Galina.

Obecnie pan Wiktor mieszka sam, jednak zapewniona jest mu pomoc socjalna i medyczna. Codziennie odwiedza go pracownica Centrum Usług Socjalnych w Solecznikach, raz w tygodniu przyjeżdża do niego zespół medyczny, pomaga również sąsiadka, a córka Galina pozostaje w bezpośrednim kontakcie z kierowniczką wydziału pomocy społecznej i ochrony zdrowia administracji samorządu Reginą Sokołowicz.

 

Setne urodziny to okazja, by cieszyć się przeżytym życiem i oddać hołd człowiekowi, który był świadkiem historycznych przemian świata. Niech ten wyjątkowy jubileusz będzie kolejną piękną kartą w księdze życia.

Panie Wiktorze, życzymy dużo zdrowia i radości każdego dnia! Do zobaczenia przy kolejnych urodzinach!