ul. Vilniaus 49, LT- 17116 Šalčininkai
Regon 188718713
Tel. +370 380 51 233
e-mail. priimamasis@salcininkai.lt
Zapał, bliny i lodowa Marzanna: zima dostała jasny sygnał
2026-02-16
Po takiej imprezie chce się powiedzieć głośno i wyraźnie: wyobraźnia pracowników Centrum Kultury w Solecznikach nie zna granic, a ich pracowitość – jak wygląda – nie zna godzin pracy. Każdy detal został dopracowany, każda chwila tętniła życiem – od barwnych przebierańców po radosny gwar na placu.
Na słowa uznania zasługują również mieszkańcy – nie zważając na przenikliwy mróz, licznie przybyli, by wspólnie świętować Zapusty, tańczyć, śmiać się i przeganiać zimę.
Tegoroczna zima naprawdę pokazała charakter – dała się we znaki wszystkimi siłami i wszelkimi możliwymi sposobami. 15 lutego br. na wysepce w Solecznikach odbyły się barwne i huczne Zapusty, podczas których starano się wyraźnie dać zimie do zrozumienia, że jej czas dobiegł końca. Czy się udało? Cóż, najbliższe dni pokażą. Niestety prognozy niskich temperatur – podobnie jak i zimowe nastroje – na razie nie odpuszczają.
Barwne święto zorganizowało Centrum Kultury w Solecznikach, zapraszając wszystkich do wspólnej zabawy i jasnego przekazu: zimo, czas się żegnać!
Podczas imprezy nie brakowało dobrego humoru, tradycji i radosnego gwaru. Na scenie publiczność bawiły kapele „Noragas”, „Chłopcy z Nowoszyszek” oraz „Solczanie”, a uczestnikom nie dłużyła się ani jedna chwila – nogi same rwały się do tańca, a twarze promieniały uśmiechem.
W programie nie zabrakło niczego, czego potrzeba prawdziwym Zapustom. Przy wyspie tętnił życiem jarmark – sprzedawcy kusili zapachami i kolorami, a ręce same wyciągały się po smakołyki i drobne, wesołe upominki.
Uczestnicy szczególnie chętnie włączali się w tradycyjne zabawy, które po raz kolejny udowodniły, że zapał do rywalizacji nie zna metryki. I mali, i duzi szukali na wyspie ukrytych „kur” i „kogucików”. Zebrane „ptaki” zamieniały się później w nagrody, więc wysiłek zdecydowanie się opłacał. Najodważniejsi stawali do walki na worki i próbowali strącić przeciwnika z równowagi tak, jakby od tego zależało nadejście wiosny. A w przeciąganiu liny emocji było więcej niż na niejednych poważnych zawodach sportowych – jedni lądowali w śniegu, inni triumfalnie unosili ręce, ale śmiali się wszyscy.
Loteria cieszyła się takim zainteresowaniem, że kolejka ciągnęła się jak podczas największej wyprzedaży. I nie bez powodu – można było wygrać wszystko: od nostalgicznego cukrowego kogucika po wyjątkowo praktyczną szufel do śniegu. Jednym trafiał się słodki uśmiech, innym – solidna broń w walce z upartą zimą.
A poczęstunek? Kolejka po bliny i kiełbaski ustawiła się szybciej, niż ogłoszono poczęstunek. I oczywiście wszyscy byli zgodni –bliny tak smakują tylko podczas Zapustów. Najwyraźniej tajny składnik nazywa się po prostu dobry nastrój i wspólnota.
Kolorowi przebierańcy tworzyli prawdziwą atmosferę Zapustów, sanie z końmi zapraszały na przejażdżkę i pozwalały choć na chwilę wrócić do dawnych tradycji, a kulminacją święta stała się imponująca, lodowa Marzanna – prawdziwe dzieło sztuki, z którym aż żal było się rozstawać. Mimo to, wśród hałasu, śmiechu i gromkich braw, została uroczyście pożegnana – by zima wreszcie zrozumiała aluzję i ustąpiła miejsce wiośnie.

















