Lt En Pl
*home*
*home*
pl
lt en

Złote gody w Białej Wace

 Złote gody w Białej Wace

Życiowe rozdroża często prowadzą nas do miejsc, o których nawet byśmy nie pomyśleli. Tak stało się z mieszkańcami Białej Waki – Genovaitė i Leonidem Szabanowymi, którzy świętują 50-lecie pożycia małżeńskiego. Dziś życzenia Jubilatom złożyli: zastępca dyrektora administracji samorządu rejonu solecznickiego Grzegorz Jurgo, zastępca kierownika Wydziału Pomocy Społecznej i Ochrony Zdrowia Halina Rogoża, starosta Gminy Biała Waka Henryk Baranowicz, specjalistka starostwa Oksana Żertowskaja oraz sołtys Elwira Żybort.

Jubilaci opowiadają, że nigdy by nie pomyśleli, iż kiedyś zamieszkają w Białej Wace. Pani Genovaitė pochodzi z Kiejdan i do Białej Waki przyjechała jeszcze jako dziecko z rodzicami, którzy zatrudnili się tutaj w zakładzie torfowym. Jej mąż Leonid pochodzi z Wołogdy (Rosja).

Na Litwie, w jednostce w Rudnikach, odbywał służbę wojskową. Wtedy młodzi ludzie się poznali. Po odbyciu służby wojskowej pan Leonid wrócił do ojczyzny, ale wrócił, oświadczył się i poślubił panią Genovaitė. Miłość pokonała dystans około 1500 km. Po założeniu rodziny młodzi zamieszkali u rodziców pani Genovaitė, gdzie urodziło się ich dwoje starszych dzieci, Andrius i Laima. Po otrzymaniu mieszkania urodziło się im trzecie dziecko – syn Valdas.

 
 

Genovaitė i Leonid Szabanowowie doczekali się już siedmiorga wnucząt i dwojga prawnuków. Jak twiedzą, są bardzo szczęśliwi.

Pani Genovaitė opowiada, że brali ślub dwukrotnie. Na początku zawarli tylko ślub cywilny, a gdy syn przystępował do Pierwszej Komunii, to przyjęli sakrament małżeństwa.

Wracając pamięcią do swego wesela, opowiadali, że wtedy padał deszcz i śnieg. Doskonale pamiętają, jak jechali do urzędu stanu cywilnego w Solecznikach, do studia fotograficznego, jak wrócili do domu i świętowali wesele. Pamiętają świadków, gości, muzykantów. Na wesele przyjechała z Wołogdy matka i matka chrzestna pana Leonida.

Pani Genovaitė pracowała w handlu, w zakładzie torfowym, ale najdłużej jako sekretarka w Gimnazjum „Šilo”, a jej mąż Leonid pracował jako kierowca, później w firmie „Žybartuva”, teraz oboje pomagają wychować swoje wnuki.

 
 

Szabanowowie przyznają się, że przeżyte wspólnie 50 lat bardzo szybko przeminęły. Bóg dał im możliwość założenia pięknej rodziny i przeżyć piękne lata wspólnego życia pomimo wszelkich odległości.