Lt En Pl
*home*
*home*
pl
lt en

Złote Gody w Kamionce

Złote Gody w Kamionce

Iwan i Regina Klimowie to znani w Kamionce ludzie, piękna rodzina, wspaniałe dzieci, cudowne wnuki i 50 razem przeżytych lat. Kilka słów, na które złożyło się całe życie od młodości do współczesności. Ale co to za życie! Pełne pięknych wspomnień, ważnych wydarzeń i otwartości na bliskich.

Gospodarz na podwórku wita przybyłych gości, pani Regina zaprasza do domu, który wspólnie zbudowali, gdzie wychowywali dzieci, gdzie wszystko jest wypełnione wspomnieniami.

Iwan i Regina Klimowie pobierali się dwukrotnie. Sami żartują, że najpierw w listopadzie 1971 roku złożyli przysięgę małżeńską w kościele w Kamionce, a kilka miesięcy później, w styczniu, zarejestrowali ślub w Urzędzie Stanu Cywilnego rejonu ejszyskiego. Jubilaci z uśmiechem na twarzach opowiadają o swojej znajomości - mieszkali blisko siebie, tylko pani Regina była o sześć lat młodsza od Iwana. Wtedy młody Iwan Klim przyjaźnił się z bratem pani Reginy i często bywał w ich domu.

- Do ślubu jechaliśmy "Wołgą", przydzieloną od kołchozu. Było zimno, mróz siarczysty, a u nas wesele. Mieliśmy zabawę w domu moich rodziców, spora gromada rodzeństwa, z których część potem wyjechała – wspomina z nostalgią pani Regina.

 
 

Małżonkowie wpominają wspólne lata dzieciństwa i młodości, opowiadają historię rodziny pana Iwana, braci, wujków, rodziców. O najmłodszym bracie, któremu pani Regina zamieniła  matkę. Oboje bardzo delikatnie opowiadają o swojej rodzinie - dwójce dzieci, z których oboje są bardzo dumni. Teraz radość dziadków to dwoje wnucząt.

- Pomogliśmy dzieciom wychować wnuków. Kiedy synowa poszła do praca opiekowaliśmy się Sabiną. Od najmłodszych lat przychodziła i prosiła, aby ją przytulić, a teraz jest już taka duża! - wspominają dziadków, spoglądając na wnuczkę. „Chciałabym teraz tylko doczekać ich ślubu” – dodaje pani Regina.

Gościnni, szczerzy, otwarci Iwan i Regina mówią, że były ciężkie czasy, kiedy musieli budować własny dom, pomagać młodszym braciom, wychowywać dzieci, ale wszystko przezwyciężyła silna więź i bycie razem, a pracowitość pozwoliła im osiągnąć to, co chcieli. Teraz tak samo nie siedzą w miejscu: dom, nieduże gospodarstwo, ogródek, latem przy gotowują zapasy na zimę.

 
 
 

Grzegorz Jurgo, zastępca dyrektora administracji samorządu rejonu solecznickiego, nie krył radości z możliwości poznania ludzi, dla których największymi wartościami są otaczający ich ludzie i ich dobro.

- Dzisiaj jest bardzo dobra okazja do spotkania. 50 lat razem. Małżeństwo, dom, rodzina, szczęście i bycie razem, wychowywanie dzieci i wnuków to przykłady dla nas wszystkich. W imieniu mera rejonu solecznickiego Zdzisława Palewicza gratuluję pięknego święta. Życzę Wam jeszcze wielu wspólnych rodzinnych świąt i innych rocznic. Życzę zdrowia, miłości, rodzinnego ciepła i wiary. Bądźcie szczęśliwi - powiedział Grzegorz Jurgo.