Lt En Pl
*home*
*home*
pl
lt en

Złote Gody w Kurmielanach

Złote Gody w Kurmielanach

Od 50 lat wartości rodzinne pielęgnują Janina i Wiktor Griniewiczowie ze wsi Kurmielany w gminie kamionskiej. 8 lutego 1975 roku dwukrotnie świętowali swój ślub. Para zawarła związek małżeński w formie cywilnej, a kilka tygodni później złożyła przysięgę małżeńską w obecności Boga. Para dobrze pamięta swój ślub w Pałacu Ślubów w Wilnie, gdzie byli drugą parą, która zrobiła to w nowym budynku. Ze względu na zajmowane stanowiska, ślub kościelny zawarli nie w rodzinnej miejscowości, lecz w Wilnie, gdzie już kilkakrotnie odnawiali przysięgę małżeńską.

Janina i Wiktor Griniewiczowie mieszkali w sąsiednich wsiach Biaciukielnia i Kurmielany, ale chodzili do różnych szkół i nie znali się aż do spotkania w kołchozie. Oboje pamiętają, że w czasach ich dzieciństwa w niemal każdej wiosce była szkoła. Para poznała się w pracy i żartobliwie twierdzi, że był to romans służbowy. Pani Janina pracowała jako księgowa-ekonomistka, pan Wiktor jako agronom.

W dniu ich ślubu nie było śniegu, zimno też specjalnie nie było. Pani Janina pamięta, że śnieg zaczął padać dzień po ślubie. Liczna grupa gości weselnych udała się do Pałacu Ślubów w Wilnie autobusem, natomiast nowożeńcy podróżowali samochodem „Wołga”. Wesele było duże, bawiło się blisko 100 gości. Pani Janina ubrana była w sukienkę uszytą przez jej mamę i długi welon, który sama kupiła. Nie mniej uroczyście było w dniu, w którym wzięli ślub kościelny. Po ślubie młoda para zamieszkała z matką pana Wiktora, a kilka lat później przeprowadziła się do własnego domu w pobliżu szkoły wKurmielanach. Mieszkają tu do dziś.

 

W rodzinie Griniewiczów urodziło się czworo dzieci – Wiktor, Władysław, Teresa i Jan. Imiona wybrał dla nich ojciec, który nadał pierworodnemu imię na swoją cześć. Na pytanie, co jej dzieci lubią jeść najbardziej, pani Janina odpowieda, że najbardziej czekały na naleśniki. Jej mąż z kolei jest zadowolony, że jego trzej synowie i córka zawsze bardzo mu pomagali w gospodarstwie i nadal to robią.

Dzieci obdarowały swoich rodziców 10 wnucząt, różnica wieku między nimi wynosi 22 lata. Najstarszy wnuk ma już 24 lata, a najmłodszy dwa, więc w ich domu cały czas rozbrzmiewa dziecięcy śmiech. W miarę jak niektórzy wnukowie dorastali, ich rodzina powiększała się o coraz więcej maluchów.

Małżeństwo przez całe życie pracowało w kołchozie: pani Janina była księgową-ekonomistką, pan Wiktoras agronomem. Po pracy oboje pojechali do domu, aby zająć się farmą i czwórką dzieci. Na początku lat 90. pan Wiktor zajął się rolnictwem i do dziś uprawia rolę. Co prawda najmłodszy syn już przejmuje stery, a gospodarz nie rezygnuje z ulubionego zajęcia - przyjaźni z pszczołami.

- Przedwczoraj czułam się jak panna młoda. Mój mąż przyszedł złożyć mi gratulacje, wręczył mi wielki bukiet i widziałam, że był przeszczęśliwy. Zbudowaliśmy nasz dom, naszą rodzinę razem. Nie osiągnęlibyśmy tak wiele, gdyby nie wzajemna życzliwość. Ciągle próbuję sobie przypomnieć, czego tylko w moim życiu nie było, ale rozglądam się i myślę, że wszystko minęło jak jeden dzień – mówi pani Janina.

Na pytanie, co jest najważniejsze w życiu i co uważa za swoje największe osiągnięcie, Wiktor Griniewicz z dumą i pewnością odpowiada - gromadka dzieci, która przyjedzie w przyszły weekend, aby złożyć rodzicom życzenia z okazji ważnej okazji.

 
 

Z okazji 50. rocznicy ślubu życzenia Państwu Janinie i Wiktorowi Griniewiczom przybyli wicemer rejonu solecznickiego Waldemar Śliżewski, kierowniczka wydziału pomocy społecznej i ochrony zdrowia Regina Sokołowicz oraz starosta gminy kamionskiej Teresa Paszkiewicz.

- Złote Gody to szczególne święto w życiu rodzinnym, mające bogatą symbolikę. Mówi o miłości, wzajemnym szacunku i zrozumieniu oraz ukazuje, jak ważna jest wspólna podróż przez życie. Wasza rodzina stanowi piękny przykład tego, że wszelkie trudności można pokonać, a następnie wspólnie cieszyć się sukcesem. To prawdziwa przyjemność mieć takich ludzi w naszym rejonie. Bądźcie szczęśliwi i bądźcie zdrowi, bo przed wami jeszcze wiele pięknych chwil – powiedział wicemer Waldemar Śliżewski.

 

Kierownik wydziału pomocy społecznej i ochrony zdrowia Regina Sokołowicz złożyła jubilatom życzenia wszelkiej pomyślności i radości. Starosta Teresa Paszkiewicz, mówi o Griniewiczach jako o rodzinie, gdzie zawsze panowało zaufanie, a najważniejszymi wartościami w domu były miłość, wzajemny szacunek i praca. Sami tak żyją i uczą tego swoje dzieci.

Życzymy Janinie i Wiktorowi Griniewiczom, aby zawsze patrzyli w tym samym kierunku na pola rozciągające się wokół Kurmielan, aby mogli cieszyć się wschodzącym słońcem, brzęczącymi pszczołami, aby mogli zasiąść przy dużym stole ze swoimi dziećmi i wnukami i cieszyć się silną i szczęśliwą rodziną, którą stworzyli. Do zobaczenia na następnym jubileuszu!